Czy świat jest sprawiedliwy?
Powinnam uczyć się właśnie na egzamin ze współczesnych systemów politycznych, ale naszły mnie pewne przemyślenia, które nie dały mi spokoju, więc byłam zmuszona przerwać naukę tego jakże fascynującego przedmiotu.
Według internetowej wersji Encyklopedii PWN sprawiedliwość to: kardynalna cnota porządkująca wybory ludzkiej woli lub normatywny punkt odniesienia dla rozumu wskazującego woli prawidłowy wybór; treść właściwego (pożądanego) ładu wspólnotowego. No właśnie pożądany ład, czyli że jednak świat nie jest sprawiedliwy? Patrząc dokładniej na tę definicję, to każdy z nas może mieć inny, swój własny pożądany ład, według którego chciałby, żeby świat funkcjonował. Dlatego też bardzo ważna jest tolerancja i akceptacja drugiej osoby. W dzisiejszych czasach wszędzie spotykamy się z niesprawiedliwością i nierównym traktowaniem. Ktoś dostał lepszą ocenę, a według ciebie jednak na nią nie zasłużył, jakaś osoba wepchnęła się do kolejki i niesprawiedliwie została wcześniej obsłużona, a na świecie co pięć sekund dziecko umiera z głodu.
W ostatnim czasie mój mózg przegrzewał się (może to też wina pogody) od myśli, przez które dochodziło do mnie jak dużo niesprawiedliwości spotyka nas na każdym kroku. Mówię tu tylko o takich małych aspektach naszego życia, które w wielkim świecie mogą nie mieć żadnego znaczenia, ale skoro dotknęły mnie właśnie te drobiazgi, to jak duża jest ta niesprawiedliwość ze świata.
A jednak, pomimo iż wciąż nas to uderza, nadal chcemy wierzyć, że świat jest sprawiedliwy. Dlaczego? Otóż, przeczytałam kiedyś, że wiara w to, że świat jest sprawiedliwy daje nam poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Ufamy wtedy, że mamy kontrolę nad tym co się dzieje i nad tym, że ludzie dostają to na co zasługują. Daje nam to poniekąd motywacje do działania, do pracy nad sobą, do bycia lepszym. Jednak właśnie przez takie postrzeganie sprawiedliwości dosyć często dochodzi do tego, że prawdzwie i faktycznie niesprawiedliwe problemy tego świata są odsuwane na dalszy plan.
Niestety łatwiej jest wierzyć w to, że świat jest sprawiedliwy niż dostrzec jego niesprawiedliwość.
Według internetowej wersji Encyklopedii PWN sprawiedliwość to: kardynalna cnota porządkująca wybory ludzkiej woli lub normatywny punkt odniesienia dla rozumu wskazującego woli prawidłowy wybór; treść właściwego (pożądanego) ładu wspólnotowego. No właśnie pożądany ład, czyli że jednak świat nie jest sprawiedliwy? Patrząc dokładniej na tę definicję, to każdy z nas może mieć inny, swój własny pożądany ład, według którego chciałby, żeby świat funkcjonował. Dlatego też bardzo ważna jest tolerancja i akceptacja drugiej osoby. W dzisiejszych czasach wszędzie spotykamy się z niesprawiedliwością i nierównym traktowaniem. Ktoś dostał lepszą ocenę, a według ciebie jednak na nią nie zasłużył, jakaś osoba wepchnęła się do kolejki i niesprawiedliwie została wcześniej obsłużona, a na świecie co pięć sekund dziecko umiera z głodu.
W ostatnim czasie mój mózg przegrzewał się (może to też wina pogody) od myśli, przez które dochodziło do mnie jak dużo niesprawiedliwości spotyka nas na każdym kroku. Mówię tu tylko o takich małych aspektach naszego życia, które w wielkim świecie mogą nie mieć żadnego znaczenia, ale skoro dotknęły mnie właśnie te drobiazgi, to jak duża jest ta niesprawiedliwość ze świata.
A jednak, pomimo iż wciąż nas to uderza, nadal chcemy wierzyć, że świat jest sprawiedliwy. Dlaczego? Otóż, przeczytałam kiedyś, że wiara w to, że świat jest sprawiedliwy daje nam poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Ufamy wtedy, że mamy kontrolę nad tym co się dzieje i nad tym, że ludzie dostają to na co zasługują. Daje nam to poniekąd motywacje do działania, do pracy nad sobą, do bycia lepszym. Jednak właśnie przez takie postrzeganie sprawiedliwości dosyć często dochodzi do tego, że prawdzwie i faktycznie niesprawiedliwe problemy tego świata są odsuwane na dalszy plan.
Niestety łatwiej jest wierzyć w to, że świat jest sprawiedliwy niż dostrzec jego niesprawiedliwość.
| Budapeszt, lipiec 2018 |
Komentarze
Prześlij komentarz